W poszukiwaniu piękna – stres

    Napisałam ten artykuł już jakiś czas temu, ale wrócił jak bumerang bo zagadnienia w nim poruszane są wciąż aktualne.

    w_poszukiwaniu_piekna

    My, kobiety, zwykłyśmy dbać o swoje ciało na pokaz, dla innych. Poddajemy się kosztownym zabiegom maskującym, niemającym nic wspólnego z prawdziwym pięknem i zdrowiem. Strzykawki, lasery, godziny spędzone w gabinetach, a potem w biegu szybka, nietucząca, chemiczna zupka typu “gorący kubek”.

    Tymczasem nasze ciało i umysł potrzebują prawdziwej uwagi, nieskażonej zewnętrznym marketingiem i PR-em. Zróbmy coś naprawdę dla niego. Okażmy mu wdzięczność, zainteresowanie, empatię, wsłuchajmy się w jego rzeczywiste potrzeby, a odpłaci nam prawdziwym pięknem – lekkim krokiem, świeżością skóry, blaskiem oczu nie do podrobienia.

    Czy Ty tez jesteś w poszukiwaniu piękna? Od czego więc zacząć? Co to znaczy “wsłuchać się w ciało”?

    Najpierw wyeliminujmy największego wroga naszego ciała i umysłu, jakim jest stres.

    Podejdźmy do zagadnienia naukowo i zacznijmy od encyklopedycznej definicji:

    Stres jest definiowany w psychologii jako dynamiczna relacja adaptacyjna pomiędzy możliwościami jednostki a wymogami sytuacji (stresorem), charakteryzująca się brakiem równowagi. Podejmowanie zachowań zaradczych jest próbą przywrócenia równowagi, czyli reakcją na stres.

    Są ich trzy rodzaje takich reakcji:

    Dystres  jest reakcją organizmu na zagrożenie, utrudnienie lub niemożność realizacji ważnych celów i zadań człowieka.

    Eustres to stres pozytywnie mobilizujący do działania.

    Neustres to bodziec dla danej osoby neutralny w działaniu, chociaż dla innych bywa on eustresowy lub dystresowy.

    3_rodzaje_stresu

    A zatem stres nie musi wywoływać skutków negatywnych.

    Praktycznie każde nasze działanie, myśl, emocje, warunki środowiska wywołują reakcje stresowe. Jest to zupełnie naturalne, pod warunkiem, że nie są one długotrwałe i występują z przerwami.

    Wg. Serge Kahili Kinga (http://www.huna.net.pl/name-News-article-sid-467.html) doktora psychologii i wybitnego znawcy starożytnych tradycji szamańskich “naturalny rytm życia polega na ciągłym przechodzeniu od stresu do napięcia, uwalnianiu tego napięcia i odprężenia, a następnie znów do stresu itd. ..”

    Nienaturalny, niszczący cykl wygląda następująco:

    stres – napięcie – uwolnienie napięcia – odprężenie

    stres – napięcie – uwolnienie napięcia – odpręż…

    stres – napięcie – uwol…

    stres – napięcie – stres

    Gdy tłumiona jest ta część cyklu, która powinna zawierać uwolnienie napięcia i odprężenie, stres narasta. Kiedy napięcie, będące konsekwencją stresu, osiąga pewien krytyczny poziom (który jest odmienny dla każdego człowieka), wówczas zaczynają załamywać się funkcje organizmu. Dochodzi do WYCZERPANIA zasobów odpornościowych, co może prowadzić do chorób psychosomatycznych. W szczególnych wypadkach prowadzi nawet do śmierci.

    Przyjrzyjmy się, jakie reakcje fizjologiczne zachodzą w momencie doświadczania stresu. Spośród wielu omówię parę najważniejszych.

    Aby dostarczyć energii do sprostania zadaniu, przed jakim stoimy, organizm uwalnia do krwiobiegu cukier. Przy braku fazy uwolnienia napięcia i odprężenia wydzielana jest zbyt duża jego ilość, co powoduje stan nierównowagi.

    Kolejną reakcją naszego organizmu na stres jest skurcz grasicy, gruczołu związanego z systemem immunologicznym. Zamiast miarowo kurczyć się i rozkurczać, pobudzając wytwarzanie białych ciałek krwi, grasica pozostaje w stanie skurczu, powodując zahamowanie tego procesu i dodatkowo wywołując uczucie niepokoju.

    Inną reakcją jest napinanie mięśni. Nie służy to jednak ich wzmocnieniu i zwiększeniu masy, ponieważ ten proces zachodzi tylko wtedy, gdy fazie naprężenia towarzyszy następująca po niej faza odprężenia. Długotrwałe, nieprzerwane napięcie mięśni prowadzi do uszkodzenia komórek i gromadzenia się toksyn, w wyniku czego są one gorzej zaopatrywane w tlen i składniki odżywcze. Ponadto odczuwamy ból np. w karku, spowodowany nie tylko uciskiem na nerwy, ale również brakiem tlenu na poziomie komórkowym.

    Długotrwałe napięcie powoduje spowolnienie procesu wydalania toksyn, odbywającego się normalnie w sposób nieprzerwany. Doprowadza to do ich gromadzenia. W efekcie upragniony wyjazd na urlop przerodzić się może w aktywny pobyt w łóżku, rozdrażnienie, zawroty głowy itd. Przyczyną jest gwałtowne uwalnianie toksyn w długo oczekiwanej fazie odprężenia.

    Czy zdarzyło Ci się, że kiedy tylko wyjechałeś na urlop, to od razu dopadło Cię jakieś choróbsko, w najlepszym wypadku przeziębienie?

    Przeciwdziałania

    Najefektywniejszym działaniem jest zadbanie o przebieg pełnego cyklu stresu:

    stres – napięcie – uwolnienie napięcie – odprężenie

    stres – napięcie – uwolnienie napięcie – odprężenie

    stres – napięcie – uwolnienie napięcie – odprężenie…

    Musi być faza uwolnienia i odprężenia, wtedy będzie on stresem budującym.

    Jeżeli w cyklu zabrakło fazy uwolnienia i odprężenia, wykonaj kilka energicznych ruchów, dzięki temu wyeliminujesz nadmiar cukru.

    W rozluźnieniu grasicy pomaga delikatne opukiwanie palcami klatki piersiowej.

    W przypadku napiętych mięśni pomocne jest ich rozciąganie, energiczne poruszanie i automasaż.

    Aby toksyny nie gromadziły się w nadmiarze można oczywiście poskakać, zrobić parę skłonów. Ale co powie nasz szef, współpracownik czy podwładny, kiedy kolejny raz “przyłapie” nas na opukiwaniu różnych części ciała, wykonywaniu dziwnych ruchów?

    Pojawi się nowy stres pod tytułem “uwaga, bo mnie ktoś zobaczy”. Powyższe przeciwdziałania należy więc traktować jako doraźne. Skupmy się na działaniach systematycznych.

    Niwelowanie skutków stresu

    Jeżeli “zbieraliśmy” stres miesiącami, latami, to tylko zastosowanie jakiegoś intensywnego, radykalnego środka może przynieść w miarę szybkie rezultaty. W gruncie rzeczy tak właśnie postępujemy, zazwyczaj bierzemy urlop. W szczególności aktywne formy: narty, rower czy sporty wodne pozwalają nam prawdziwie, intensywnie “wytchnąć”.

    Niemniej dogłębne oczyszczenie organizmu z zalegających toksyn, może nastąpić jedynie na specjalnych warsztatach i kursach weekendowych.

    Kiedy nasz wewnętrzny licznik jest “wyzerowany”, czyli osiągnęliśmy stan równowagi psychofizycznej, czas na podjęcie stałych systematycznych działań. Regularne “wymiatanie” stresu pozwoli na długotrwałe utrzymanie stanu równowagi.

    Czy każdy ruch niweluje stres?

    Każda aktywność fizyczna, pozytywnie wpływa na jego zmniejszenie. Zawsze więc, kiedy stawiamy sobie pytanie, czy w coś się zaangażować, dać się namówić na wycieczkę czy choćby spacer, to odpowiedź powinna brzmieć: TAK!!!

    Aktywności mogą być mniej lub bardziej jednostronne, czyli skutki ich działania mogą ograniczać się do pewnej tylko partii mięśni lub obejmować całe ciało. Te jednostronne znakomicie sprawdzają się jako działania krótkotrwałe np. wyjazd na narty, wycieczka kajakowa. Inne, mające charakter holistyczny, świetnie nadają się na co dzień.

    Najcenniejsze są te, które działają i na ciało i na umysł. Najbardziej dostępną formą jest spacer. Zamieńcie go na energiczny marsz, dołóżcie do tego kijki (ostatnio popularny Nordic walking) i macie bardzo cenny rodzaj ruchu. Dobrze jednak dowiedzieć się od specjalisty jak trzymać kijki i jak się nimi posługiwać, żeby dały najlepszy efekt. Jeśli jesteś w           towarzystwie, nie daj się zagadać, zadbaj o chwile wędrowania w ciszy, żeby dostrzec piękno lasu, łąki, pola, dać wytchnienie umysłowi.

    Podzielę się z Wami moimi doświadczeniami.

    Wiele lat temu w wyniku skumulowanego stresu cierpiałam na notoryczne zawroty głowy i ból kręgosłupa. Leczenie trwało długo i nie przynosiło rezultatów. Przez cały czas szukałam różnych form aktywności wierząc, że tylko systematyczne działanie może przynieść trwałe rezultaty.

    Zapisałam się na aerobik. Już po dwóch zajęciach nie mogłam znieść muzycznej “rąbaniny” i nieustannej zadyszki, nie o to chodziło.

    Zapisałam się więc na basen. Było dobrze, dopóki ilość osób na jednym torze nie przekraczała trzech, powyżej, a tak na ogół było, pływanie przypominało moczenie się w chlorowanej sadzawce.

    Kupiłam rower, już dojazd do najbliższego parku ulicą, okazał się być nie lada stresującym wyzwaniem. Kiedy jechałam po chodniku, to ja z kolei stawałam się przyczyną stresu przechodniów. A co dopiero dojazd do ścieżki rowerowej nad Wisłą.

    Kolejnym pomysłem były rolki. Nigdy jednak nie poczułam się na nich wolna jak ptak. Znacie to uczucie, wydawało mi się, że wszyscy się na mnie gapią, bo też na początku wygląda się pokracznie, a więc i to upadło… Czy masz podobne doświadczenia?

    Najbardziej ciągnęło mnie do aktywności zespołowej. Grupa motywuje, a to pomaga w systematyczności. Jeżeli nie chce się tobie, to chce się komuś innemu, “przypływ podnosi wszystkie łodzie”.

    Zaczęłam więc chodzić na zajęcia hatha jogi i to było już bliskie moim potrzebom. Przeszkadzało mi jednak robienie ćwiczeń akrobatycznych, jak to nazywam zawiązywanie ciała w supełek. Przeszkadzało mi podejście nastawione na cel, znowu achieve, achieve, jak w pracy, jak w życiu. Ale niewątpliwie był to początek właściwej drogi ku zachowaniu zdrowia.

    Parę lat temu znalazłam odmianę jogi, piękną, harmonijną Sri Sri Yogę, będącą praktycznym systemem rozbudzania potencjału ludzkiego. Był to strzał w dziesiątkę. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bóle kręgosłupa oraz zawroty głowy ustąpiły a mój zachwyt był tak wielki, że postanowiłam zostać nauczycielem tej odmiany jogi, by uczyć ludzi jak mogą sobie sami pomóc.

    Do prowadzonych przeze mnie zajęć jogi zaczęłam dodawać ćwiczenia z różnych szkół ruchu. Obserwowałam potrzeby uczestników i dodawałam te, na które było “największe zapotrzebowanie”. W większości przypadków najbardziej przydatne okazywały się ćwiczenia na kręgosłup oraz obniżające poziom stresu. Spokój, równowaga a jednocześnie jasność i precyzyjność myślenia, kreatywność to efekty ćwiczeń.

    Holistyczne podejście jogi pozwala na zharmonizowanie ciała, umysłu i ducha. Początkowe zajęcia polegają na wyrzucaniu stresu i wyciszaniu przepełnionego nawałnicą niekończących się myśli umysłu. Każdy pracuje dla siebie, nie ma konkurencji, rywalizacji, porównywania się. Wszystkie pozycje wykonywane są w ramach własnych możliwości i ograniczeń ciała. Liczne techniki oddechowe umożliwiają dogłębne dotlenienie i przede wszystkim opanowanie prawidłowego oddychania.

    SONY DSC

    Nauka świadomości ciała, pozwala na wychwytywanie wczesnych sygnałów nierównowagi w organizmie, czyli stanów chorobowych i w ten sposób niedopuszczanie do ich rozwoju.

    Dlaczego jeszcze ćwiczenie jogi i w szczególności prawidłowy oddech są cenne, dowiesz się w drugiej części artykułu a jeśli chcesz od razu sprawdzić w praktyce jak to działa wybierz pasującą Ci lokalizację i wpadnij poćwiczyć

     

     

     , , , , ,

    Jedna odpowiedź do W poszukiwaniu piękna – stres

    1. Doro H 24 czerwca 2010 w 19:38 #

      Ewo, z dużym zainteresowaniem przeczytałam Twój artykuł. Mam jedno pytanie: W opisanym przez Ciebie cyklu:
      stres – napięcie – uwolnienie napięcie – odprężenie
      dostrzegam koniecznośc poprawki dla większej czytelności:
      Tak więc chyba powinno być:
      stres – napięcie – uwolnienie napięcia – odprężenie
      bo można również odczytac to tak:
      stres – napięcie – uwolnienie – napięcie – odprężenie
      Pozdrawiam, D.

    Dodaj komentarz

      5 sposobów na podniesienie energii

      ZA DARMO!

      Chcesz otrzymać poradnik?

      Imię:
      *
      Email:
      *
      Dwa dodać dwa:
      *
       

      Rytuały Tybetańskie – za darmo!

      Chcesz otrzymać poradnik PDF oraz NAGRANIA z zestawem 5 ćwiczeń, które poprawią twój wygląd i samopoczucie, zastąpią botoksy, lasery i inne kosztowne zabiegi, zwane eliksirem młodości, powodują spowolnienie zegara biologicznego?

      Wpisz adres email i sprawdź swoją pocztę.

      Potwierdzam

      Przeczytaj poprzedni wpis:
      Joga asany

      Joga w swej części dotyczącej ćwiczeń, to ustawianie ciała w pewnej pozycji i trwanie w niej. Asany to właśnie nazwa...

      Zamknij